No i mamy połowę grudnia… coraz bliżej święta…
Czas na choinkę, prezenty, Wigilię, biesiadowanie przy stole, ale wcześniej przygotowania, sprzątania, pucowania, czyszczenia, prasowania, gotowania, pieczenia, itd., itd… . Noo… nie powiem, by jakoś nastrajało mnie to optymistycznie, oj nie powiem.
W sklepach jest teraz wszystko, oby mieć pieniądze, ale właśnie teraz w tych jakże dostatnich czasach, mnie osobiście nie cieszą ani zakupy i poszukiwanie prezentów, ani na biega robione zakupy przedświąteczne, zapełniające lodówkę. Hmm… gdzie tutaj logika?? Przecież doczekałam czasów, kiedy jest w sumie wszystko i nawet wiele czasu nie trzeba tracić na to, by zdobyć wszystko co potrzeba.
No ale jakoś czar prysł…, wszystko na biega robione, na ostatnią chwilkę, czasu nie ma by się z namaszczeniem zająć czynnościami może niezbyt wzniosłymi, ale dające oddech i odpoczynek głowie, mimo to, że to czynności fizyczne i to z reguły syzyfowe. No bo kto lubi i widzi sens w sprzątaniu np?? Panowie nie przykładają ręki do tychże czynności, no może jakiś dywan – jeśli już MUSZĄ, no to już niechaj będzie to taki wkład w święta. A tak na marginesie…, to pamiętam z dzieciństwa, jak przy trzepaku rosła kolejka panów z trzepaczkami i często już ciemno było, kiedy wracali do domów, nie rzadko chwiejnym krokiem
Taak… święta… ech… . Może są jeszcze gdzieś takie domy, gdzie ten czar i atmosfera podniecenia panuje, może i są…
Ja jakoś nie potrafię się już cieszyć, chciałabym przespać albo wyjechać… i wrócić PO…, nie szykować, nie kupować, nie brać udziału w gonitwie po prezenty pod choinkę, nie życzyć, nie uśmiechać się… itd., itd…, najlepiej się gdzieś teleportować i przeczekać. I coś mi się wydaje, że nie jestem w takich odczuciach odosobniona.
A po świętach… bo przecież jakoś trzeba będzie je przeżyć, znowu czas przygotowań i gonitwy… Sylwester…, pęd za kreacją, dodatkami, wygodnymi, a przede wszystkim modnymi butami…, hmm… dziwne, ale to również mnie nie ekscytuje – czemu?? Nie mam pojęcia zielonego…
A póki co… wieje halny, spada ciśnienie, a razem z nim mój nastrój. Ech…, oby do wiosny…
hotice
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.