„Uprasza się o spokój – stres wrogiem zdrowia”.…. cytat z filmu animowanego „Potwory i spółka”, zasłyszany przed chwilą.
No właśnie…. Zastanawiałam się przez chwilę nad tym hasłem… Prawdziwe jak nie wiem co!
Czy w trosce o zdrowie, potrafimy wyeliminować ze swojego życia stres?? A może to w ogóle nie jest możliwe, a wręcz niepożądane??? Hmm…
Jak radzić sobie więc ze stresem, skoro towarzyszy nam od najmłodszych lat? Uczymy dzieci radzenia sobie z problemami na podwórku, w przedszkolu…, ale czy te nauki są skuteczne, skoro i tak w szkole dziecię przeżywa horror? A może to szkoła jest kolebką stresu, strachu i zapowiedzią życiowego mega nonsensu w, póki co, mini skali? Czy szkoła kształtuje charakter naszych pociech czy go wypacza? Jak uczy radzić sobie z problemami, z nowymi zadaniami, z wyzwaniami? Czy szkoła wspiera nas jako rodziców, w kształtowaniu charakteru naszych pociech, czy… może na odwrót? A na ile nasz charakter i osobowość ukształtowała kiedyś nasza szkoła? Czego nas nauczyła?
Wiele pytań…, ale pomimo, że czasy się zmieniły i w sklepach jest wszystko na wyciągnięcie ręki, co uważam jest elementem demoralizującym i naszemu pokoleniu raczej nie pomaga w wychowaniu dzieci, pytania pozostały uniwersalne, a co gorsza… bez odpowiedzi.
Temat rzeka…, nie jestem pewna czy poruszając go tutaj, nie spłyciłam go nieco. Ale chodziło mi o jedno… by zacząć zastanawiać się, myśleć i świadomie kształtować świat wokół siebie i swojego dziecka. Bo nie jesteśmy Rodzicami tylko po to, by zapewnić dzieciakowi najlepsze z możliwych ciuszki i spełniać jego zachcianki za ciężko zarobione pieniądze.
Jesteśmy Rodzicami po to, by świadomie kształtować i modelować przestrzeń wokół dziecka, by przekazywać mu uniwersalne zasady, by pokazywać mu co złe, a co dobre, by uczyć pokonywać strach, by stać obok i wspierać w chwilach zwątpienia…, by być przewodnikiem w tych pierwszych latach życia .
Tak, tak…, rola Rodzica jest niezmiernie ważna i ja tak ją widzę.
Pojawia się jednak obawa i to uzasadniona, że kiedy „oddamy” swe pacholę pod „obróbkę” systemu szkolnictwa, w najlepszym razie, nasza nauka nie będzie kontynuowana, a w najgorszym… nasze starania niestety zostaną zniweczone i nasze inteligentne, uśmiechnięte i pełne wiary w swoje umiejętności dziecko, zostanie przekształcone w nadpobudliwe, zestresowane i niedowartościowane.
Zapewne nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale… to nie pusty wywód, tylko niestety życie i jego obserwacja.
Smutne to, bo na te pytania niestety nie ma dobrych odpowiedzi.
Ciężki temat, jak się okazuje. Ale czy ciężar problemu warunkuje o jego aktualności?
Hmm… Moja rodzicielska rada na przyszłość :
Walczcie o swoje dzieci i o świat wokół nich, bo to Wasz obowiązek od pierwszej chwili życia Waszej pociechy.
Tylko tak możecie pokazać dziecku swoje zaangażowanie w jego życie i nauczyć je jak walczyć o siebie w dorosłym życiu.
hotice