msgbartop
Blog platformy wydawniczej BACKPEN|COM
msgbarbottom

21 kwi 11 Cała prawda …

Skoro już co niektórzy czekacie… proszę bardzo…, nie zostawię Was bez pożywki do używania sobie, a co tam…..

Postanowiłam zamieścić tutaj nagranie, które już może co niektórzy znacie, a które bardzo dobitnie porządkuje pewne sprawy w dyskusji „Relacje damsko-męskie”, bo odkąd istnieje świat, te relacje nie są zbytnio doskonałe, bo… po prostu wynikają z :

* różnicy płci w szeroko pojętej formie,

* innego  postrzegania świata,

* odmiennych oczekiwań względem siebie,

* braku dialogu,

* niezdrowej rywalizacji,

* presji społeczeństwa,

* szufladkowania, stereotypów, przyzwyczajeń…

To wszystko co powyżej, doprowadza do braku dialogu merytorycznego, otwarcia się na drugiego człowieka – partnera, co z kolei prowadzi do mega nieporozumień, a dalej…. każdy wie co jest dalej…, zniecierpliwienie, wzajemne złośliwości, brak współpracy… i dość delikatnie traktuję tą problematykę. Patologię różnej maści omijam…, może innym razem…

Skoro jesteśmy tak różni, jak mówi nam prelegent (a różnice w budowie mózgu są faktem naukowo potwierdzonym), skoro pomimo różnic, fascynujemy się sobą nawzajem, dlaczego nie jesteśmy w stanie zaakceptować ich i uszanować? Dlaczego po jakimś czasie różnice pomiędzy nami tak bardzo nas drażnią? No i najważniejsze…, dlaczego po latach nie zależy nam, żeby się dogadać?? Wolimy spięcia, ciche dni…, ale  żadna ze stron nie zrobi kroku do przodu, nie poda pierwsza ręki, nie wyjdzie naprzeciw, by poznać, zrozumieć…

Dlaczego??

Powiem Wam dlaczego…, bo każdy z nas jest szowinistą w większej lub mniejszej skali, każdy z nas ma wady, ale łatwiej się je dostrzega i wytyka partnerowi (zakładam, że to facet; nie mam doświadczenia w partnerowaniu kobiecie – jeszcze… ;)

Bo nie lubimy się wysilać, wybieramy zawsze łatwiejsze rozwiązanie, krótszą drogę… – mówię tu ogólnie, nie przesądzam o płci. Znam takie zachowania u płci obojga, więc… żadne z nas nie jest bez winy.

Noo…, niezbyt to humorystycznie wszystko wygląda, lekkości w tym tekście za grosz…

To może zakończę te smuty…

A na koniec film, on z pewnością wywoła uśmiech :)

 

 

hotice :)

15 kwi 11 Silni czyli słabi…?

Dzisiaj będzie tendencyjnie…, albowiem wracam z moim ulubionym tematem, nie trudno zgadnąć jakim…, tytuł coś już Wam sugeruje?

No oczywiście…, dokładnie tak… faceci oczywista…, czy dzisiejsi nasi panowie nie są nazbyt zafiksowani i zakręceni na punkcie swoim, swojej pracy, swojego hobby, swojego świata, swoich potrzeb, swojego ego?? Hmm…

Po co zawracać sobie nimi głowę, pomyśli może nie jedna z Was…, no i macie rację…, po co?

Szkoda czasu i energii, przecież to temat zupełnie nierozwojowy, bo i oni są tacy…, nie rokują żadnych szans na poprawę. A  poprawiać byłoby  co, oj byłoby…….

Ale chwila, zastanówmy się tak w ogóle, po co poprawiać, skoro za chwilę i tak to co poprawiłyśmy wróci do swojego pierwotnego stanu?? Zupełnie tak jak uparty i nie dający się ujarzmić, kogut na głowie, sterczy buńczuczno w swoim tylko wiadomym i słusznym kierunku. I ile byśmy nie chciały go przylizać, przygłaskać, zaczesać, na sucho czy na mokro, on wciąż powstaje, jakby w opozycji do reszty gładkich, zaczesanych włosów. Znacie to prawda? :D

Tak obserwuję od lat…, mam przecież facetów wokół siebie wciąż nieustannie, nieprzerwanie od wieeelu lat, bo to bracia dwaj…, później chłopak…, narzeczony…, mąż w końcu…, ale i syn też! Po wielu latach, jako dorosła już osoba, z pewnym doświadczeniem życiowym, zaczęłam w myślach wspominać mojego ojca i dziadka…, no już nie wspomnę o sąsiadach, kumplach klasowych i nie tylko, znajomych także.

No powiem szczerze, że każdy z nich jest taki niedoskonały,  nacechowany jakimiś takimi „wadami ukrytymi”, które są ewidentnie powodem do reklamacji (KC), tylko do kogo!?? No właśnie…, do kogo???

Wszystko można poprawić, naprawić, podmalować, podkręcić, na nowo wykalibrować, przesmarować, odświeżyć, tylko faceta nie można poprawić, by lepiej funkcjonował, no! :(

A przecież wiadomo, każdy ma wady, nikt nie jest doskonały, ale… tylko ONI są tak oporni na jakieś wskazówki, słowa krytyki konstruktywnej…, tak mocno wpatrzeni w swój geniusz, w swoją nieomylność i jedynie słuszną rację…

No naprawdę…, zupełnie nie wiem skąd to się w nich bierze? To zapatrzenie w siebie, ten egocentryzm i megalomania…, jakiś taki kompleks wielkości swojej ;)

No i to założenie przyjęte z góry, że kobieta to w ogóle się nie zna, nie ma pojęcia o niczym, a tak w ogóle, to z kobietami nie warto gadać nawet, bo co tam one wiedzą… :(

Znacie to może z autopsji??? Czysty krystalicznej postaci szowinizm tak jakby…, czy może mnie się już wydaje…?

Taa…

„…I dziękuję Ci Panie Boże, że stworzyłeś mnie Kobietą i dałeś mi również córkę…” :)


 

hotice :)