Przeczytałam artykuł o Nergalu - Adamie Darskim…- wokaliście metalowej grupy Behemoth - „O człowieku, który się diabłu (nie) kłania” . Poniżej zamieszczam link do niego:
http://muzyka.onet.pl/publikacje/czlowiek-ktory-sie-diablu-nie-klania,1,4817074,wiadomosc.html
No tak…, przeczytałam…. i zapewne się zastanawiacie, czemuż to mnie zainspirował do napisania posta na blog… czyżbym chciała pisać o białaczce…, a może o muzyce tej dość specyficznej…, a może o rozstaniu Nergala z Dodą???
Absolutnie nie, nic z tych rzeczy…, białaczka jest dostatecznie wystarczająco opisana w internecie, wystarczy wiedzieć jak i gdzie szukać. Muzyka… – ja uprzedzeń nie mam co do żadnego nurtu muzycznego, kołatanie serca powoduje jedynie u mnie jazz, a reszta dźwięków…, albo koi moje nerwy, albo nastraja mnie mocno energetycznie, dla przeciwwagi i świadomego eksperymentu, mogę posłuchać i heavy metalu, czemu nie…, dla lepszego zrozumienia i porozumienia z synem, masochistycznie wsłuchiwałam się w Rummstein, więc spoko…
A wracając do grupy Behemoth - tak swoją drogą… oglądałam ich clipy na youtube… dłonie miałam spocone…., działają na mój układ nerwowy i to dość ewidentnie – znaczy… wrażliwa jestem jak widać. Obrazy wprowadzają niepokój, trafiają do podświadomości, emanują strachem, pokazują świat z tej złej strony, no bo czy można wątpić w to, że jeśli istnieje dobro, to nie istnieje zło? Jeśli równowaga jest stanem idealnym, to z pewnością istnieje i dobro, i zło. I taką a nie inną interpretację zła pokazuje nam grupa Behemoth.
A Doda…?? No cóż… każdy ma suwerenne prawo wyboru partnera, co ja „Pudelek” jestem jaki czy co, żeby się zastanawiać czemu ze sobą zerwali i nie są już najgorętszą parą polskiego show-biznesu? ![]()
Więc po co piszę to co piszę…, zapytacie… . Chciałabym poruszyć tutaj dwie kwestie:
1. siła walki z chorobą, z przeciwnościami losu, z tragediami…, z rozstaniami…, skąd ją czerpać, czym się posiłkować, do których drzwi pukać w nadziei o pomoc, wsparcie…
2. niebywała lekkość w osądzaniu Artysty (wystarczy zerknąć na komentarze pod artykułem), która powoduje u mnie gęsią skórkę, delikatnie mówiąc…
Więc po kolei…
1. Wszyscy wiemy co spotkało Nergala, białaczka limfatyczna…, nie jeden poddałby się chorobie, załamałby się, w końcu to nie zapalenie gardła…, a On… siła wewnętrzna i hart ducha, utrzymały Nergala na powierzchni. Po półrocznej chemioterapii wyszedł ze szpitala… osłabiony fizycznie, ale nie psychicznie. Może nawet psychicznie wzmocniony – czyli „Co cię nie zabije, to cię wzmocni…” – powiem wprost imponuje mi taka postawa i to bardzo.
W życiu każdego z nas, w każdej rodzinie, ktoś choruje, ktoś zmarł…, odszedł nagle, tragicznie bądź po długiej chorobie… . Czy jeśli nie opłakujemy rzewnie naszego krewnego, znaczy to, że mniej tęsknimy?? Nie sadzę… . No ok…. ale jeśli opłakujemy krewnego dość mocno i z takim samym smutkiem dnie całe, czy nasza tęsknota ma szanse się zmniejszyć? Hmm…, nie wydaje mi się. Tęsknota pozostanie, ale wytworzy się w nas stan zrozumienia zaistniałej sytuacji i jej akceptacji, wówczas o wiele łatwiej będzie nam z tą tęsknotą się zmierzyć. No tak…, ale jeśli do głosu dochodzą emocje, rozsądek zdecydowanie jest w opozycji.
Skąd czerpać siłę by pogodzić się z odejściem kogoś bliskiego i potraktować ją jak naturalną kolej losu? Myślę, że dla osób wierzących, moje pytanie jest pytaniem retorycznym…, a dla całej reszty?? Hmm… Ta cała reszta musi włożyć nie lada pracę w to, by zrozumieć niezrozumiałe, by ogarnąć to czego ogarnąć nie sposób, by zaakceptować to co zaakceptować nie łatwo… . Taak… niewierzący mają o wiele trudniej…
Gdzie więc znaleźć siłę, by przetrwać? Z jakiego źródła zaczerpnąć, by ukoić pragnienie palące, by odnaleźć odpowiedzi na męczące pytania wciąż powracające? A może nie ma odpowiedzi na wszystkie pytania…, a jeśli są, może chcemy poznać je zbyt wcześnie? Może nie jesteśmy jeszcze na nie przygotowani i dlatego ich nie znajdujemy…, może musi upłynąć czas, byśmy do nich dojrzeli, może…
Ale jeśli już coś nas zaskakuje i nie możemy racjonalnie pojąć dlaczego to nas akurat dotknęło, dajmy sobie szansę zrozumienia słów interpretacji kogoś nam bliskiego, kto stoi z boku i ma inną perspektywę patrzenia na tą sytuację, może to ktoś bardziej doświadczony…, może bogatszy w przeżycia, może to nasz autorytet, może ogarnia więcej niż nam się wydaje…
Ja osobiście uważam, że nic nie dzieje się przez przypadek i staram się nadać wszystkiemu sens, poszukać go, w każdej sytuacji jaka mi się przydarza. Analizuję…, myślę…, zastanawiam się…, kojarzę fakty, szukam ich wzajemnych powiązań i wspólnych obszarów…, szukam genezy, ale i wyciągam wnioski, zastanawiam się nad wpływem tego co mi się przydarza na moją osobę i moje życie, a dodatkowo… – wiem, że to ciężkie, ale zapewniam, że z biegiem czasu można się tego nauczyć – nawet w sytuacji negatywnej, szukam pozytywów.
Kiedy jest nam źle, kiedy zadajemy więcej pytań niż możemy znaleźć odpowiedzi, może powinniśmy się wyciszyć i zagłębić w siebie, próbować odnaleźć nasz wewnętrzny głos, który jest naszym prawdziwym ja, który nigdy nas nie zwiedzie, bo jest na poziomie naszego niezmąconego niczym instynktu.
Kiedy nie potrafimy tego zrobić sami, skorzystajmy z pomocy profesjonalisty, nie sposób przecenić pomocy psychologa, zapewniam Was… . Ale najczęściej pomocną dłoń podaje nam Przyjaciel i choć myślimy, że nie jest w stanie nas zrozumieć, przyjmijmy ją…, bo często jest tak, że rozumie on więcej niż nam się wydaje.
2. Pomyślmy z jaką łatwością przypinamy ludziom łatkę zupełnie ich nie znając, jak łatwo oceniamy, ferujemy wyroki… . Jakim prawem to czynimy? Dlaczego pozwalamy sobie na krytykę lub celniej będzie powiedzieć – krytykanctwo, niewiele wiedząc o twórcy czy autorze? Kto dał nam prawo oceniać, krytykować, wyrażać negatywne poglądy pod adresem chociażby Nergala…, czy coś o nim wiemy, czy znamy go jako człowieka…, czy znamy jego dokonania i dobrze rozumiemy twórczość? Nie sądzę…
Wszystkim tym, którzy zbyt pochopnie oceniają Nergala jako człowieka i nie rozgraniczają jego wizerunku scenicznego od prywatnego…, polecam chociażby stronę w Wikipedii.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Darski
Ja jestem pod niesłabnącym wrażeniem tego co wyczytałam o tym człowieku, jego osiągnięcia, talenty i uzdolnienia mówią same za siebie. Dalszy komentarz jest zbyteczny. Może to co tam jest napisane da do myślenia autorom przygłupawych komentarzy…?
hotice
Dzisiaj zupełnie o czymś innym, lekkim, z przekierowaniem w dawne, młode, szczenięce lata…
Pewnie zastanawiacie się co znowu wymyśliłam…, ano już tłumaczę…
Dla zupełnej przeciwwagi dla spraw damsko-męskich, dla odreagowania i chwilowego zapomnienia, weszłam ja sobie na stronę www jednego z jurorów X Factor, Czesława Mozila. Wydaje się być sympatyczny, a i Twórczość jego nie odrzuca mnie specjalnie, wręcz przeciwnie, powiedziałabym.
Moje zaskoczenie, dodam, że miłe, rosło z minuty na minutę, bo czegoś takiego dawno już nie widziałam. Można by podsumować krótko – oryginalne, pomysłowe, dobitne i bezpruderyjne (w życiu bym nie wymyśliła takiej oprawy graficzno-plastycznej, a właściwie plastelinowej, do zakładki „Przyjaciele”!)
http://www.czeslawspiewa.com/#/przyjaciele
Tak dobrze się tam poczułam, że…. postanowiłam w zakładce kontakt, zostawić list do Artysty!
Przypomniały mi się wówczas dawne czasy, gdzie wykonawcy mieli fancluby i jedynie tak można było okazać im swoje zainteresowanie, sympatię, niekiedy i najszczersze uwielbienie, pamiętacie??
Dziwnie się poczułam, mogąc sobie tak bezproblemowo list do Artysty sklecić i wysłać, ale … wcale mnie to nie zatrzymało w pół drogi, o nie!
Oto ten list. Mam nadzieję, że nie nazbyt wazeliniarski, bo .. nie robi się tam tego anonimowo, adres poczty każą zostawić…, że niby może zechce Artysta odpowiedzieć takiej fance nawiedzonej. ![]()
„… Witam…
Strona www jest dość nietuzinkowa , ale to raczej oczywiste, zważywszy czyja… Powiem wprost, już od pierwszych wersów „Maszynki do świerkania” , spodobało mi się to co usłyszałam. Było takie… inne, świeże, zupełnie nie komercyjne, tajemnicze, brzmienie niespotykane, no po prostu…, jakiś taki klimat krakowski, jakby nie przypadkiem puszczany w radiowej Trójce. Bardzo mi się spodobało, bo było zagadkowe, ten akcent, słowa z dużym wdziękiem śpiewane. Zastanawiałam się ile wykonawca może mieć lat, bo to chyba już … wiekowy człowiek.
Postanowiłam się odezwać, właśnie teraz, w trakcie emisji programu X FACTOR…, okazało się bowiem, że wykonawca tych niezwykle oryginalnych utworów, jest równie oryginalny jak Jego muzyka, ale także niezwykle miły, uczuciowy, emocjonalny i wrażliwy – prawdziwy Artysta, to widać i słychać.
Reasumując…
Cieszę się, że stacja tvn przyciąga do siebie osobowości i możemy oglądać je na ekranie tak tłumnie ostatnio.
Cieszę się również, że znalazło się miejsce dla takiego Artysty jak Czesław i nie musi On rywalizować o sympatię widzów z Kubą Wojewódzkim, którego jest już pełno – pozdrawiam dyżurnego intelektualistę „młodego pokolenia”
Fajni z Was Goście…, w duecie również (przepraszam P. Maję…;), ale gdybym miała wybierać, w której grupie półfinalistów chciałabym się znaleźć, wolałabym tą powyżej 25roku życia.
A tak swoją drogą… , no cóż…, właśnie tam by mnie producenci przydzielili, hmm…, więc nie uważam tej wypowiedzi za żadne lizusostwo czy wazeliniarstwo
Pozdrawiam serdecznie…
Miłośniczka wytrawnej inteligencji w każdej podanej mi strawie…”
Już widzę jak Kuba Wojewódzki ma ubaw po pachy… ![]()
Hmmm……, a co tam….
Lepiej coś zrobić i żałować…, niż żałować, że się tego nie zrobiło, o!
hotice
Zapraszam do odwiedzania nowej strony / zakładki na naszym blogu.
Muzyka – Max grania – zero gadania…
Jest to strona tylko z muzyką – codzienna porcja dobrego klasycznego rocka, ale i zdarzą się lżejsze kawałki, przy których odpoczywamy i koimy skołatane nerwy. Teraz możesz odsłuchać to co lubisz bezpośrednio tutaj, na blogu.
Zachęcam do przysyłania linków, tytułów, wykonawców, …, poszperamy, odnajdziemy, zamieścimy, posłuchamy wspólnie…
Zapraszam…
hotice